48 posiedzenie Senatu, 3-4 lutego 2010

Przemówienie w sprawie uchwały Senatu o poszanowaniu krzyża.

Panie Marszałku. Wysoki Senacie.

Od połowy grudnia debatujemy nad uchwałą w obronie krzyża. To prawdziwy wstyd. Najpierw podczas grudniowych obrad Senatu RP głosami senatorów Platformy Obywatelskiej odrzucono uchwałę przygotowaną przez senatorów Prawa i Sprawiedliwości, dodam, uchwałę zaakceptowaną przez komisję ustawodawczą. Następnie podczas styczniowych obrad senatorowie PO zgłosili własną uchwałę w tej samej sprawie. Wydawało mi się, że chodzi tylko o jakąś grę, aby wszystko co dobre, pochodziło od PO. Łudziłem się, że chodzi o  podobną zagrywkę jak w Sejmie, kiedy posłowie PO odrzucili projekt ustawy obywatelskiej, zgłoszonej przez prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego o ustanowieniu wolnego dnia w Święto Trzech Króli, a następnie zgłosili własną ustawę w tej samej sprawie. Pal licho, sądziłem, że podobnie będzie z obroną krzyża w Senacie.

Niestety, w Senacie poszło nie tylko o to, która z partii wnosi uchwałę, ale o treść uchwały. Senatorowie PO jak ognia lękają się mocniejszych słów w uchwale, napiętnowania sędziów Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wyrażenia jasno, że Polska nigdy nie zgodzi się na tego typu wyroki, a gdyby próbowano nam je narzucić, to rozważymy wystąpienie z konwencji praw człowieka. Nie ma w tych słowach niczego konfrontacyjnego, ponieważ podobne oświadczenie wydał Sąd Najwyższy we Włoszech. Dlaczego nie mielibyśmy użyć podobnego sformułowania, aby ostudzić antychrześcijańskie zapędy niektórych unijnych decydentów.

Przy tej jednak okazji pozwalam sobie na kilka zdań ogólniejszych refleksji. Przypomnę, że wyrok, jaki Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał 3 listopada 2009 r., zaszokował opinię europejską. Sędziowie uznali, że krzyże wiszące we włoskich szkołach publicznych, w tym głównie w Abano Terme koło Padwy, są „sprzeczne z prawem rodziców do wychowania własnych dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami” oraz „sprzeczne z prawem dzieci do wolności religijnej”. Skarżąca państwo włoskie, Soile Lautsi, obywatelka Włoch pochodzenia fińskiego, której mężem jest aktywista włoskiego związku ateistów, agnostyków i racjonalistów, dopięła swego. Kiedy w latach 2001–2002, jak czytamy w materiałach Trybunału, jej dzieci - Dataico i Sami Albertin w wieku 11 i 13 lat, uczęszczały do państwowej szkoły w Abano Terme, w której wisiały krzyże, kobieta uznała, że ich obecność narusza zasadę świeckości państwa oraz jej prawo do wychowania dzieci w duchu laickim.  Władze szkoły nie zgodziły się na zdjęcie krzyży, więc sprawa trafiła do włoskich sądów kolejnych instancji, które odrzuciły pozew Lautsi, twierdząc, że krzyż - jako symbolem włoskiej historii i kultury - powinien pozostać w szkołach. Jeszcze dalej poszedł Naczelny Sąd Administracyjny, który będąc ostatnią instancją uznał, że krzyż stał się dziś „symbolem świeckim”, uosabiającym wartości obecne także we włoskiej konstytucji, w tym tolerancję i solidarność. Ostatecznie, po przegranej w sądach, także włoski parlament w 2006 r. odrzucił wniosek Soile Lautsi, uznając, że krzyż reprezentuje wartości ważne dla życia obywatelskiego. Niejako na marginesie dodam, że powinno dziwić, iż krzyża broniono redukując jego znaczenie do symboliki kulturowej, choć Włochy są krajem katolickim, a krzyż jest niemal nieodłącznym elementem codziennego życia (nawet w sądzie świadek jest zaprzysięgany przed krucyfiksem przy zapalonych świecach).

Po wyczerpaniu drogi prawnej we Włoszech, Soile Lautsi zaskarżyła państwo włoskie do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Decyzja Trybunału, jak wspomniałem, zaszokowała opinię europejską: orzeczono, że we Włoszech powinno zostać zmienione prawo wewnętrzne, które dopuszcza zawieszanie krzyży w miejscach publicznych, a także - należy zdjąć krzyże w szkołach. Trybunał nałożył na państwo włoskie taki obowiązek, choć nie zostało to powiedziane wprost. Bulwersujący opinię był także fakt, że Soile Lautsi ma otrzymać od państwa odszkodowanie w wysokości 5 tys. euro, jako zadośćuczynienie za „straty moralne”, jakie poniosły jej dzieci chodząc do szkoły.

Od siebie dodam, że argumentacja rządu włoskiego, iż krzyż jest znakiem kultury europejskiej, jest niewłaściwa. Jeśli bowiem krzyż to tylko znak kulturowy, to właśnie może być zmieniony, jak swastyka czy sierp i młot albo inne symbole. Jak sądzę, należy zgodzić się z sędziami, że krzyż jest znakiem religijnym, a dopiero wtórnie kulturowym. Obrona krzyża powinna iść po linii potwierdzenia jego znaczenia religijnego i sądowi nie wolno atakować takich symboli, ponieważ tym samym Trybunał łamie podstawowe prawo wolności religijnej w imię wyższości ateizmu nad religią i występuje brutalnie przeciwko całym narodom w imię fałszywego dobra jednostki.

Nie wolno uzasadniać podobnych wyroków odwołując się czy to do praw mniejszości, czy też do demokracji. Podobnie nie wolno poddawać pod sędziowskie głosowanie czy godzić się na rozstrzygnięcia w referendum powszechnym, gdy chodzi o świat wartości takich jak np. ludzkie życie. A niestety, świat stanął dzisiaj przed swoistym starciem wartości prawdziwie demokratycznych z tym, co tylko hasłowo przypomina demokrację, a jest w istocie antydemokratyczne, a nawet, powiedziałbym, antyludzkie.

Obecnie jesteśmy świadkami jakiejś paranoicznej sytuacji: pojawiają się obrońcy praw człowieka, którzy odbierają to prawo dziecku nienarodzonemu. Albo ni stąd ni zowąd media kreują polityka z wielkim autorytetem, a ten wymądrza się, że jeśli gdzieś zawiesza się krzyż, to zarazem powinien pojawić się muzułmański półksiężyc czy gwiazda Dawida. Niby w imię czego w Europie ma być miejsce dla wszystkich ekstrawagancji, a nie wolno dać pierwszeństwa krzyżowi Chrystusa? Właśnie tego typu wypowiedzi i działania różnej maści laicyzatorów, zamiast umacniać Europę, to walcząc z krzyżem, usuwając Chrystusa z życia publicznego, budują Europę na piasku, podcinają korzenie, z których wyrosła zachodnia cywilizacja i kultura.

Spoglądając na współczesny świat, to właściwie tylko w Europie nie ma obecnie walk międzyreligijnych, tylko w Europie wolność religijna należy do najbardziej podstawowych praw człowieka, dlatego jako chrześcijanie nie pozwólmy sobie jej odebrać. Niestety wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie zdejmowania krzyży we włoskiej szkole, choć nie bezpośrednio, to jednak nawołuje do wojny religijnej. Dlatego należy żałować, że Europa szczycąca się nieskazitelnością swojej demokracji, zmierza powoli w stronę dyktatury mniejszości. Sprawdza się po raz kolejny prawda, o której mówił Jan Paweł II, a co obecnie powtarza Benedykt XVI, że demokracja bez wierności prawu Bożemu czy naturalnemu wpisanemu w ludzkie serca grozi totalitaryzmem. I tego doświadczamy obecnie.

Zapewne apelacja w sprawie krzyża w Abano Terme potrwa długo, może nawet odwlec się na miesiące, a nawet i lata. Gdyby jednak sędziowie Trybunału w pełnym składzie potwierdzili wyrok pierwszej instancji, należałoby się poważnie zastanowić się, czy Trybunał ma jeszcze moralną legitymację do orzekania w sprawach dotyczących praw człowieka. Absurd tego wyroku wynika z prawdy bardziej podstawowej: żadne symbole – o ile nie wzywają do nienawiści i przemocy – nie mogą być uznane za obrażające czyjeś uczucia religijne czy narodowe. Dlatego Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ma – zdaniem wielu - dwa wyjścia: przeprosić Włochów i Europę albo podać się do dymisji.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka