
40 posiedzenie Senatu, 23 września 2009
Drugie czytanie projektu uchwały w 70. Rocznicę wybuchu Drugiej Wojny Światowej; drugie czytanie projektu uchwały w 70. rocznicę napaści przez Niemcy i Rosję na Polskę.
Panie Marszałku.
Wysoka Izbo.
Nie miałem zamiaru zabierać głosu na temat uchwały Senatu w 70.rocznicę wybuchu II wojny światowej. Każdy Polak, a także każdy uczciwy historyk przyzna, że 70 lat temu II wojna światowa rozpoczęła się od podpisania traktatu Ribbentrop-Mołotow 23 sierpnia 1939 roku. To był wyrok śmierci dla Rzeczypospolitej, który z jednej strony doprowadził do zaatakowania 1 września Polski przez Niemcy, a 17 września Armia Czerwona przekraczając granicę Rzeczypospolitej - zgodnie z ustaleniami tajnego protokołu wspomnianego paktu – wbiła nam nóż w plecy, zajmując wyznaczone obszary, mordując i wysiedlają polską ludność.
Jak powiedziałem, nie chciałbym mówić o rzeczach oczywistych, trudno jednak milczeć wobec politycznego sporu, jaki wybuchł w Sejmie w sprawie ludobójstwa w Katyniu. Co prawda, posłowie osiągnęli porozumienie, wszystkie kluby zgodziły się na łagodniejsze stwierdzenie, że Katyń to zbrodnia wojenna, która „ma znamiona ludobójstwa”, ale niesmak oraz poczucie niepokoju pozostały.
Należy przypomnieć, że zamieszanie wokół sejmowej uchwały wywołała wypowiedź wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, który krytykując projekt uchwały PiS, w której jasno nazwano katyńską zbrodnię ludobójstwem, stwierdził, że „Katyń nie był ludobójstwem tylko zbrodnią wojenną”. Według niego, uchwała PiS była „prowokacyjna i szkodliwa dla Polski”. Podobnie też szef klubu PO, Zbigniew Chlebowski, powiedział, że uchwała w kształcie zaproponowanym przez PiS, w jego ocenie „jest nacechowana złością i agresją”. Jak podkreślił, „duża część tej uchwały to język konfrontacji z Rosją”.
W tym miejscu chciałbym przypomnieć, że 2 lata temu, 14 września 2007 r., Senat nie miał wątpliwości, czym była sowiecka napaść na Polskę, czym był pakt Ribbentrop-Mołotow. Napisaliśmy wówczas w uchwale, że 17 września 1939 r. „rozpoczęła się sowiecka okupacja połowy Polski i ludobójstwo wobec obywateli polskich, którego najbardziej tragiczną częścią był Katyń, jako symbol mordu wobec wziętych do niewoli polskich oficerów (...) Senat RP przypomina o tym tragicznym rozdziale w polsko-rosyjskich stosunkach, odrzucając próby fałszowania historii, pomniejszania zbrodni komunistów, odmowy nazywania zbrodni katyńskiej ludobójstwem”.
Co się w ciągu minionych dwóch lat stało, że dziś próbuje się zmienić klasyfikację tej zbrodni? Na czyje życzenie czy pod czyje dyktando powstał ten polityczny spór?
Tu znowu warto wspomnieć, że w 1993 r. kolegium rosyjskich specjalistów badających materiały sprawy rozstrzelania polskich jeńców wojennych orzekło, że zbrodnię katyńską należy traktować jak ludobójstwo. Rosjanie przyznali to zresztą już po raz drugi, ponieważ pierwszy raz uznali tę zbrodnię za ludobójstwo w 1946 r. podczas procesu zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze. Wówczas strona sowiecka chciała mord przypisać Niemcom i nazwała go ludobójstwem. Sprawa nie miała dalszego ciągu, ponieważ wszyscy prokuratorzy wiedzieli, że to rosyjska zbrodnia.
Należy dodać, że Senat USA przyjął w 2000 r. uchwałę, w której Zbrodnię Katyńską określono mianem ludobójstwa. Także od lat na stronie Federacji Rodzin Katyńskich ta zbrodnia jest również określana mianem ludobójstwa. Także IPN w 2004 r. rozpoczynając śledztwo Katyńskie, przygotowując polskie stanowisko na rozmowy w siedzibie Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej, nie miał wątpliwości, że Katyń był ludobójstwem. Niestety, IPN domagając się wówczas z Moskwy wglądu w archiwa, usłyszał z sądów i prokuratury rosyjskiej odpowiedź, że Katyń należy uznać jedynie za przestępstwo kryminalne, czyli takie, które się przedawnia i nie daje podstaw do postępowania odszkodowawczego.
Ktoś powie, że spieramy się o słowa. Nieprawda. To jest spór o rozumienie naszej historii, a także o to, jak będą ją rozumieć inni. W pojęciu ludobójstwa mieści się systematyczne mordowanie ofiar, a tak właśnie postąpiono w Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie czy wielu innych miejscach. To nie było tylko zamordowanie strzałami w tył głowy 22 tysięcy oficerów, to były również wywózki w głąb Związku Sowieckiego członków ich rodzin, to był wielomilionowy exodus Polaków na śmierć z rozkazu władzy sowieckiej.
Z całą pewnością rocznicy 17 września nie wolno traktować w kategorii doraźnej walki politycznej. Ale też nie można dopuścić, aby obecnie w Polsce istniała swoistego rodzaju cenzura rosyjska, która zamykałaby Polakom usta i nie pozwalała zabierać głosu w zgodzie z prawdą historyczną. Podważanie ludobójstwa w Katyniu jest sprzeczne z polskim interesem, podważa naszą narodową solidarność i obniża wydźwięk emocjonalny tej zbrodni. Nie wolno rezygnować z prawdy historycznej, co nie oznacza, że mamy być wrogo nastawieni do jakiegokolwiek kraju.
Dlatego wywołanie politycznego sporu w Sejmie o słowo „ludobójstwo” jest niedobrą polityczną taktyką Platformy Obywatelskiej. Po tym sporze Rosjanie będą starali się wykorzystać różnice wśród polskich polityków czy polskiej opinii publicznej. Będą pokazywać, jak to sami Polacy spierają się między sobą na temat wybuchu II wojny światowej. Teraz jeszcze bardziej wykorzystają nasz spór w swej propagandzie historycznej.
I jeszcze słowo o obchodach wybuchu wojny na Westerplatte, bo przy tej okazji właściwie zaczął się ten spór. Jak sądzę, błędem polskiego rządu, polskich polityków było, że świat za mało dowiedział się o wielkim wkładzie Polaków w walce z Niemcami na wszystkich frontach II wojny światowej. Nie wspomniano, że Polska jako pierwsza sprzeciwiła się agresji niemieckiej i w przeciwieństwie do innych państw nie kolaborowała z Niemcami. Nie doszło również do zdecydowanego rozliczenia przeszłości, a bez tego nie może być mowy o „prawdziwym partnerstwie” polsko-rosyjskim, na które powoływał się tak Władimir Putin jak i Donald Tusk. Właściwie do chwili obecnej rząd polski nie zareagował na fałszowanie historii w rosyjskich mediach, co jest odbierane przez wielu jako przyznanie Rosji racji. Brak oficjalnej noty rządu świadczy o tym, że nie prowadzimy konsekwentnej polityki historycznej, co więcej, dąży się do ograniczenia działalności Instytutu Pamięci Narodowej czy też sprowadza edukację historyczną w polskiej szkole do bardzo wybiórczego przekazu wiedzy. Ja sądzę, nie będzie dobrych stosunków z Rosją czy z Niemcami, ani też nie da się zbudować wspólnej Europy, jeśli pozwolimy fałszować naszą historię.
Dziękuję za uwagę.
Senator Czesław Ryszka