39 posiedzenie Senatu, 29-31 lipca 2009

Stanowisko Senatu w sprawie Sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2008 roku wraz z informacją o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2008 roku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Panie Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji!

Sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za 2008 r., ten gruby tom, który otrzymaliśmy, uzmysławia ogrom prac, jaką ustawodawca złożył na barki tej instytucji. Czytając tę informację, można zauważyć pogarszającą się sytuację dotyczącą etyki w mediach w naszym kraju. Świadczy o tym bodaj ogromna liczba skarg, a konkretnie tysiąc sto trzydzieści dwie, jakie wpłynęły do Krajowej Rady od społeczeństwa. Podpisało te skargi ponad dwanaście tysięcy osób. Skargi dotyczyły głównie nieprzestrzegania przez media komercyjne wartości - nazwijmy je wartościami duchowymi. Liczne skargi kierowane do Krajowej Rady dotyczyły emitowania treści zagrażających prawidłowemu rozwojowi dzieci i młodzieży. Widzowie uznali za szkodliwe pokazywanie brutalnych scen, a także treści pornograficznych emitowanych w czasie do tego niedozwolonym. Z kolei w stosunku do mediów publicznych w skargach domagano się realizowania przez nie ustawowych powinności, czyli misyjności mediów publicznych.

Mówię o tym, ponieważ bodaj na tej podstawie można potwierdzić wagę Krajowej Rady, która stwierdzając na przykład naruszenia przepisów regulujących ochronę małoletnich widzów, wzywała nadawców do zaprzestania tego rodzaju działań, często też sięgała po odpowiednie kary finansowe.

Gdy się czyta sprawozdanie, widać wagę, jaką Krajowa Rada przykładała do implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego o audiowizualnych usługach medialnych oraz do wprowadzenia naziemnej telewizji cyfrowej. Jak sądzę, z tego przede wszystkim powinniśmy dzisiaj rozliczać Krajową Radę, ponieważ zbliża się rok 2015, a wraz z nim ostateczny termin wyłączenia rozpowszechniania naziemnego programów telewizyjnych w technologii analogowej i przejścia na nadawanie cyfrowe. W związku z tym Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła intensywne działania prawne i inne, aby to przygotować. Jednym z elementów ma być powstanie fundacji "Cyfrowa Polska", której zadaniem byłoby zabezpieczenie procesu przechodzenia z nadawania analogowego na cyfrowe. Już w 2011 r., zgodnie z założeniem Krajowej Rady, programy naziemnej telewizji cyfrowej będzie można odbierać w całej Polsce, co oczywiście nie oznacza, że każdy odbiorca będzie miał odpowiedni odbiornik czy dekoder, a także że będzie przygotowany do swoistej rewolucji cyfrowej w mediach, bo to wymaga upowszechnienia umiejętności korzystania z mediów cyfrowych.

Najważniejszą sprawą w sprawozdaniu jest jednak moim zdaniem kryzysowa sytuacja w finansowaniu mediów publicznych w związku z gwałtownym spadkiem wpływów z opłat abonamentowych. Wartość realna tych wpływów w 2008 r. poważnie się obniżyła w porównaniu z wpływami w latach poprzednich. Z pewnością było to spowodowane zapowiedziami premiera Donalda Tuska oraz polityków Platformy Obywatelskiej likwidacji abonamentu. Dlatego w obecnej sytuacji jakby mniej ważne staje się samo sprawozdanie Krajowej Rady, a nabiera wagi to wszystko, co dzieje się w mediach publicznych, zwłaszcza w radiu publicznym, które z powodu braku pieniędzy z abonamentu oraz zamieszania wokół niego, jakie wprowadziła tak zwana ustawa medialna, dosłownie dogorywa. Mam tu na myśli głównie II Program Polskiego Radia.

Krajowa Rada nie była także w stanie, o czym już tu wspomniano, od dłuższego czasu wypełniać swoich konstytucyjnych obowiązków, nie mogła bowiem uzupełnić składu Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej oraz radia publicznego, a przeszkodą, przynajmniej do wczoraj, była niemożność zawarcia kompromisu ze względu na rozkład głosów w Krajowej Radzie. Jednak w Telewizji Polskiej - chyba wszyscy to mimo wszystko potwierdzimy - obecnie wszystkie te problemy łączy nazwisko prezesa Piotra Farfała, który dzięki zręcznej grze wyrósł na jednowładcę. Gdyby Platforma Obywatelska chciała pozbyć się prezesa Farfała z Telewizji Polskiej, mogłaby to już oczywiście dawno uczynić. Jednak działania ministra skarbu Aleksandra Grada przedłużają pełnienie przez niego funkcji prezesa telewizji. Należy to powiedzieć jasno: minister Grad, nie zwalniając prezesa Farfała, nie interweniując w sprawie trudnej sytuacji finansowej radia publicznego, potwierdza, że nikomu z rządu nie zależy na tym, by media publiczne w Polsce funkcjonowały na dotychczasowym poziomie.

Zapewne Senat głosami Platformy Obywatelskiej odrzuci obecne sprawozdanie Krajowej Rady, a zaraz po wakacjach to samo uczyni Sejm. Decyzja o dalszym funkcjonowaniu Krajowej Rady pozostanie w ręku prezydenta i o to właśnie chodzi Platformie Obywatelskiej. Jeżeli prezydent nie odrzuci sprawozdania, będzie odpowiedzialny za dalsze rządy prezesa Farfała, za to zamieszanie i chaos. Jeżeli odrzuci sprawozdanie, nowa Krajowa Rada zostanie wybrana przez obecny parlament. Przynajmniej taki scenariusz działań planowano do wczoraj. A jak będzie? Powiem tak: sytuacja jest rozwojowa.

I kilka słów na zakończenie. Kto ma media, ten ma władzę. To truizm, ale jakże pasuje do naszych czasów. Kto ma dzisiaj media, ten może swobodnie kształtować idee ludzkie, rozwiązania polityczne, może kreować fikcyjne zdarzenia, autorytety, wzory zachowań, nierzadko całkowicie sprzeczne z powszechnym przekonaniem, obyczajowością oraz kulturą. Kto ma media, ten ma również pieniądze. Dodam, że nierzadko są to gigantyczne przychody, głównie z rosnącego z roku na rok rynku reklamowego. Dzisiaj jest to około 7 miliardów zł rocznie. Uważa się, że w ciągu najbliższych pięciu lat rynek reklamowy osiągnie niebagatelną wartość 12-15 miliardów zł rocznie. Blisko połowę tej kwoty, jak dotąd, ściągają jeszcze silne media publiczne w Polsce. Drugą połową tej kwoty dzielą się prywatne grupy medialne, które, co chyba zrozumiałe, są zainteresowane zmarginalizowaniem mediów publicznych w naszym kraju. I to jest główna przyczyna zaplanowanego zamieszania w mediach.

Najpierw politycy Platformy Obywatelskiej uderzyli w podstawy finansowe mediów publicznych, zapowiadając zniesienie abonamentu. Następnie uchwalono tak zwaną ustawę medialną, zawetowaną przez prezydenta, która miała całkowicie zburzyć dotychczasowy porządek zarówno w działaniu Krajowej Rady, jak i rynku mediów. Nie wolno dopuścić do upadku mediów publicznych, które choć nieudolnie, pełnią jednak ważną misję mecenasa kultury, rolę komunikatora w społeczeństwie, są gwarantem wolności słowa i wypowiedzi, prezentują wszystkie nurty społeczne, religijne czy polityczne.

Przecież nikt rozsądny nie będzie porównywał poziomu teatru w TOK FM z poziomem Teatru Polskiego Radia. Tak samo oferta muzyczna RMF Classic jest nieporównywalna z bogactwem i różnorodnością muzyki w II Programie Polskiego Radia. Stąd bodaj płynie przekonanie, że jesteśmy jako społeczeństwo lepiej wykształceni niż na przykład Amerykanie. Zapewne zawdzięczamy to w dużej mierze mediom publicznym.

I jeszcze jedna uwaga na koniec. Europa i świat łączą siły, tworząc silne koncerny medialne. A my, przynajmniej gdyby ta ustawa medialna weszła w życie, nasz koncern telewizji publicznej, ten wielomiliardowy majątek, dorobek pokoleń Polaków, zamiast łączyć i wzmacniać, rzucamy na żer bezwzględnych medialnych koncernów komercyjnych, rodzimych i zagranicznych. O co w tym wszystkim chodzi? Czy tylko o odebranie wpływów z reklam mediom publicznym? Myślę, że także o pozbawienie Polaków dostępu do kultury wyższej, o promowanie popkultury, wzorców zachowań niewolniczych, niegodnych ludzi myślących. Czas się opamiętać i uczynić wszystko, aby wzmocnić misyjność mediów publicznych. Dziękuję za uwagę.

Drugie wystąpienie

Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

Trudno mi polemizować z wszystkimi wypowiedziami senatorów Augustyna i Witczaka. Wygląda to tak, jakby dopiero wczoraj przyszli do Senatu, jakby dzisiaj rano złożyli ślubowanie i nie wiedzieli o tym, że od dwudziestu lat ustawa o Krajowej Radzie i ustawa medialna są takie, jakie są, czyli są polityczne. Zawsze wybieraliśmy do Krajowej Rady ludzi z klucza politycznego. Zawsze też krzyczano na rządzących, że zawłaszczyli media. Z tym, że to zawłaszczenie mediów od dwudziestu lat jest związane z lewicą, z PSL i Unią Wolności, a obecnie z Platformą Obywatelską.

PiS dwa lata temu, kiedy przejął władzę, zrobił to bardzo delikatnie, wymienił tylko skład Krajowej Rady, nie ingerując w ład medialny. Proszę państwa, jeśli dla was prezes Wildstein jest człowiekiem, który działał politycznie, to ja wam dziękuję za kierowanie się zdrowym rozsądkiem i rozumem. Prezes Wildstein był pierwszym prezesem z nadania Prawa i Sprawiedliwości. Zmiany wymusiła koalicja.

Senator Augustyn mówi, że warto być przyzwoitym. Właśnie o to chciałbym do pana senatora zaapelować, żeby był przyzwoity, bo przecież to pański rząd, pan minister Grad podtrzymuje ten chaos medialny, który wprowadził prezes Farfał. Można go było w każdej chwili odwołać, oczywiście w porozumieniu z Krajową Radą, i wybrać prezesa, według was apolitycznego.

Jak państwo mówicie o apolityczności, to naprawdę nóż się w kieszeni otwiera. Apolityczna będzie teraz prokuratura, bo prokurator generalny będzie apolityczny, ale najpierw z prokuratury generalnej wyrzuci wszystkich prokuratorów krajowych, którzy byli z nadania PiS. Dopiero wtedy będzie to oczywiście apolityczna prokuratura generalna.

Proszę państwa, i pan Augustyn, i pan Witczak mylą się przede wszystkim co do istoty sprawozdania Krajowej Rady. Sprawozdanie ma być oparte na faktach, a nie na ocenach. My nie oczekujemy od przewodniczącego Kołodziejskiego, że będzie oceniał, co się dzieje w mediach. My chcemy się dowiedzieć, co Krajowa Rada uczyniła w 2008 r., jak wypełniała swoje statutowe powinności. Dlatego to, co powiedział senator Andrzejewski, było doskonałą analizą zawartości tej informacji. I jesteśmy wdzięczni Krajowej Radzie za to, że mimo pewnej nieudolności spowodowanej obecnym składem, potrafiła wszystkie zadanie doskonale wypełniać.

Rozumiem, że Platforma Obywatelska w tej chwili zachowuje się jak zraniony tygrys, ponieważ okłamana przez was lewica, chcąc mieć jakikolwiek dostęp do mediów, porozumiała się z PiS, aby usunąć prezesa Farfała. Ale przede wszystkim po to, aby zafunkcjonował ład w mediach publicznych. Okłamaliście panowie lewicę i teraz patrzycie z zazdrością na to, co się wydarzy. A co się wydarzy? Zostanie wybrany dobry prezes telewizji i ład medialny wróci do normy. O ile minister Grad powoła swojego człowieka do rad nadzorczych. Jeśli nie powoła, to wszystko będzie jasne, czyim człowiekiem jest prezes Farfał.  

Niestety, ale to my chcieliśmy odpolitycznić media. Bo tak jak mówię, prezes Wildstein był prezesem, który nie wyrzucał dobrych dziennikarzy. To nie z woli PiS odszedł prezes Wildstein, taki był układ koalicyjny, jaki był. To była sytuacja po wyborach. Zobaczycie po następnych wyborach, czy będziecie mogli rządzić z PSL, czy jednak już z SLD. Życzę wam, żeby to był jednak partner, który będzie wam bardziej odpowiadał niż do tej pory.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka