39 posiedzenie Senatu, 29-31 lipca 2009

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o prokuraturze oraz niektórych innych ustaw.

Panie Marszałku.
Wysoki Senacie.

Projekt ustawy o rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, nad którym debatujemy, ma rzekomo odpolitycznić prokuraturę – o tym aspekcie jest mowa w uzasadnieniu. Wniosek, jaki należałoby z tego wyciągnąć, to taki, że obecnie prokuratorzy są uwikłani w politykę, a może nawet i to, że są na usługach ministra sprawiedliwości, który jest w jednej osobie także prokuratorem generalnym.

Ten zarzut o upolitycznieniu prokuratorów był wielokrotnie powtarzany przez Platformę Obywatelską za rządów PiS-u, kiedy ministrem sprawiedliwości prokuratorem generalnym był minister Zbigniew Ziobro. Czyżby jeszcze teraz, za rządów chciałoby się powiedzieć „apolitycznej” Platformy Obywatelskiej, jeszcze takie naciski istnieją?

Przypomnę, że po zmianie rządów w 2007 roku Platforma Obywatelska razem z Lewicą powołały natychmiast sejmową komisję śledczą, aby udowodnić ministrowi sprawiedliwości z PiS przekroczenie uprawnień. Obecnie, po blisko dwóch latach prac tejże komisji wyszła na jaw kompletna blaga, komisja niczego nie udowodniła. Po prostu żaden z zeznających przed komisją prokuratorów nie potwierdził informacji o rzekomych naciskach na niego.

Po co więc nowelizujemy ustawę o prokuraturze, skoro sprawa o upolitycznienie prokuratur jest typowo „polityczna”?

Tu warto dotknąć sedna ustawy, która przewiduje obok rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, likwidację Prokuratury Krajowej i powołanie w jej miejsce Prokuratury Generalnej. W konsekwencji minister sprawiedliwości powołując Prokuraturę Generalną będzie miał wygodny pretekst do pozbycia się tych prokuratorów, których nie chce się mieć w tejże prokuraturze. Słyszałem od samych prokuratorów, że chodzi o dokonanie czystek i usunięcie niewygodnych prokuratorów z Prokuratury Krajowej, zwłaszcza tych mianowanych w okresie rządów PiS!

Przypomnę bowiem, że w okresie przed powołaniem prokuratora generalnego minister sprawiedliwości będzie miał wolną rękę przy powoływaniu prokuratorów, którzy znajdą się w Prokuraturze Generalnej zastępującej Prokuraturę Krajową. To w jego gestii będzie leżało, którzy prokuratorzy będą pracować w jednostce centralnej, a jeżeli kogoś nie wskaże, to może mu dobrać jakąkolwiek prokuraturę okręgową w kraju. Czy to będzie apolityczne mianowanie, skoro ministrem sprawiedliwości jest polityk z Platformy Obywatelskiej? Po co było w ogóle likwidować Prokuraturę Krajową i zastępować ją Prokuraturą Generalną?

I kolejny negatywny aspekt tej ustawy: budowanie niezależnej instytucji prokuratora generalnego. Mieliśmy już w minionych latach rozwiązanie prawne, gdy prokurator generalny był niezależny od ministra sprawiedliwości. Okazało się, że prokuratura stała się wówczas parawanem dla działalności służb specjalnych czy policji. To było bardzo złe doświadczenie. Takie rozwiązanie funkcjonuje m.in. na Białorusi.

W tym aspekcie projekt zmian w ustawie o prokuraturze jest niezgodny z zapisem artykułu 146. Konstytucji, który mówi, że „Rada Ministrów odpowiada za politykę wewnętrzną i bezpieczeństwo obywateli”. Po rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, minister sprawiedliwości będzie mógł wydawać zarządzenia, ale nie będą one dotyczyły konkretnych śledztw, tak że praktycznie nie będzie mógł kształtować polityki karnej ani reagować na nieprawidłowości, które mogą mieć miejsce.

Inną konsekwencją ustawy jest zapis, mówiący o tym, że prokurator generalny ma odpowiadać przed Sejmem i składać Izbie roczne sprawozdania. Oznacza to, że tworzy się nową korporację, tym razem - korporację prokuratorską. Doprowadzi to do tego, że ograniczy się nadzór kontrolny nad postępowaniami prokuratorskimi. Czyli także prokurator prowadzący śledztwo praktycznie będzie poza kontrolą. Czy to dobrze? Tylko z doniesień medialnych wiemy o szeregu przypadków, gdy błędne, by nie powiedzieć, że celowe, działania prokuratorów doprowadziły do zniszczenia dobrych przedsiębiorstw. Po wejściu w życie ustawy tacy prokuratorzy będą mogli robić, co będą chcieli, bo ich szef, nawet mając wiedzę o możliwych nieprawidłowościach, będzie miał ograniczoną możliwość interwencji.

Przypomnę, że prokurator pod rządami starej ustawy, w przypadku nacisków, które w prokuraturze nie odbywają się na piśmie, mógł poprosić przełożonego o sprawdzenie, czy to polecenie jest zasadne, mógł także domagać się odebrania tej sprawy, gdy nie podzielał decyzji przełożonego. Teraz będzie musiał to wykonać pod groźbą postępowania dyscyplinarnego, nie będzie miał się do kogo odwołać, nie będzie miał prawa wycofać się ze sprawy. Będzie musiał napisać takie uzasadnienie, jakiego życzy sobie przełożony. W ten sposób stworzono sobie możliwość ingerencji z zewnątrz.

Niestety, rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie pozbawia prokuratury związków z polityką i możliwości nacisku. Ta nowelizacja w żaden sposób nie reformuje prokuratury, utrzymuje hierarchiczne podporządkowanie, nie pozwoli na reagowanie z zewnątrz w formie kontroli na chociażby takie przypadki, jak w sprawie Krzysztofa Olewnika. Z pewnością reforma prokuratury jest konieczna, ale nie w takiej formie, ponieważ ta ustawa nie rozwiązuje tak naprawdę żadnego poważnego problemu prokuratury.

Niestety, w podobnym tonie należałoby ocenić większość ustaw Platformy Obywatelskiej, nierzadko demontujących państwo, omijających zapisy Konstytucji w dostępie Polaków do ochrony zdrowia, edukacji, bezpieczeństwa czy mediów publicznych. Nawet nie mógłbym wskazać żadnej ustawy, która wykorzystywałaby nasze szanse na budowę silnej gospodarki. A już o pomstę do nieba woła haniebna sprzedaż polskich stoczni.

Niestety, ustawowe, a także polityczne buble nie zastąpią braku jakichkolwiek reform, braku dobrych ustaw, a z pewnością polskie sądownictwo, polska prokuratura czekają na takowe.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka