35 posiedzenie Senatu, 17-19 czerwca 2009

Wniosek mniejszości o odrzucenie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych.

Panie Marszałku. Wysoka Izbo.

Kolejny raz wnoszę o odrzucenie ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych. W moim przekonaniu utwierdziło mnie miedzy innymi wczorajsze wspólne posiedzenie Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Budżetu i Finansów Publicznych. Otóż naiwnie sądziłem, że w tej ustawie posłom i senatorom Platformy Obywatelskiej naprawdę chodzi o odpolitycznienie mediów publicznych. Tymczasem podczas głosowania nad, wydawałoby się, prostą poprawka Prawa i Sprawiedliwości, zmierzająca do tego, aby członkami Rady Programowej i regionalnych rad programowych nie mogli być posłowie, senatorowie czy ministrowie, wszyscy senatorowie Platformy Obywatelskiej opowiedzieli się przeciwko temu rozwiązaniu.

A przypomnę, że przy Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji ma zostać utworzona piętnastoosobowa Rada Programowa, która będzie między innymi oceniała poziom i jakość programów nadawców, a także opiniowała programy lub audycje finansowane ze środków Funduszu Zadań Publicznych na podstawie licencji programowej. Przy okazji dodam, że piętnaście osób będzie opiniowało, oceniało programy trzydziestu pięciu spółek medialnych. Oznacza to, że w tej Radzie Programowej nie będzie nawet po jednym przedstawicielu tych spółek, a więc program będą oceniać ludzie, którzy na co dzień go nie oglądają i nie słuchają. Ale to oni będą rozstrzygać o losie wniosków o licencje programowe. Czy jakaś partia pozwoli, partia rządząca, aby w Radzie Programowej byli nie jej ludzie? Krótko mówiąc, nawet i to ciało doradcze, opiniujące musi mieć, według ustawodawcy, charakter polityczny.

Mamy w ustawie polityczny sposób finansowania. O środkach finansowych zadecyduje w ustawie budżetowej minister z partii rządzącej, potem zadecydują o nich posłowie i senatorowie, a następnie o przeznaczeniu środków z Fundusz Zadań Publicznych zadecydują członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wybrani oczywiście według klucza partyjnego. Ta wybrana przez partie polityczne Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uzyskuje w tej ustawie pełnię władzy nie tylko nad finansami, nie tylko nad sprawami personalnymi w mediach publicznych, ale także nad samym programem, a więc mechanizmem licencji programowej. To jest coś więcej niż powrót do Radiokomitetu z PRL.

Odpolitycznienie w tej ustawie polega nie tylko na zastąpieniu prezesa Farfała, za przeproszeniem, nowym Farfałem. Platforma Obywatelska razem z Polskim Stronnictwem Ludowym i z jakąś resztówką Sojuszu Lewicy Demokratycznej obsadzą swoimi ludźmi kilkadziesiąt tym razem już samodzielnych spółek Skarbu Państwa, stanowiących wielomiliardowy majątek. Z tym że w większości to będą spółki niezdolne do samodzielnego przetrwania, zdolne natomiast do władania tym ogromnym majątkiem. Co z nim zrobią ci wspaniali apolityczni menedżerowie? Ustawa oczywiście o tym nie mówi, czyli mają całkowicie wolną rękę.

Wiemy jedynie, że na przykład archiwa publicznych mediów, które są istotnym dobrem ogólnonarodowym, ma przejąć nowo powołany Narodowy Instytut Audiowizualny. Ale jak one zostaną zagospodarowane po przekształceniu spółek publicznych, kto nimi będzie zarządzał? Tego również w ustawie nie ma.

Albo inny problem. W art. 4 projektu ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych wprowadza się możliwość powierzenia przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji nadawcom niepublicznym realizacji zadań publicznych. Dziś nie wiemy w ogóle, czy będzie jakieś finansowanie tej ustawy, ale już zakłada się, że będzie ich jeszcze o 10% mniej. Czy to nie jest próba legalnego wyprowadzenia pieniędzy publicznych do prywatnych kieszeni właścicieli mediów komercyjnych? Dobrze, że udało się przegłosować w komisji poprawkę senatora Skurkiewicza, aby programów misyjnych nie wolno było przerywać reklamami.

I jeszcze kilka uwag ogólnych. Projektowi nie towarzyszy ocena skutków regulacji, brak zwłaszcza analizy finansowej skutków zaproponowanych rozwiązań strukturalnych i finansowych, co grozi bankructwem mediów publicznych. Dlatego rodzi się pytanie: po co obok istniejącej dobrej ustawy medialnej tworzyć ustawę zupełnie nową? Początkowo miało chodzić tylko o likwidację abonamentu i zmianę członków i zadań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Tymczasem powstała monstrualna ustawa, która doprowadzi do kompletnego chaosu i zniszczenia mediów publicznych. W konsekwencji ustawa, zdecydowanie bardziej niż to miało miejsce do tej pory, uzależnia media publiczne od bieżącej polityki państwa, i to zarówno od strony finansowej, organizacyjnej, jak i programowej.

Kończąc chciałbym przypomnieć, że w najbliższych latach czeka nas prawdziwa rewolucja technologiczna. Od czerwca 2015 r. w ca3ej Europie przestaną być chronione częstotliwości fal radiowych, na których obecnie nadawane są programy telewizyjne w tak zwany sposób analogowy. Zamiast tego wprowadzone zostanie nadawanie w sposób cyfrowy. Polska ma całkowicie przejść na nadawanie cyfrowe najwcześniej latem 2013 r. Przestanie być możliwy zwykły odbiór telewizji z anteny naziemnej, gdyż sygnał będzie musiał być odszyfrowany przy użyciu dodatkowej specjalnej przystawki, czyli dekodera. W miejsce obecnych od trzech do siedmiu kanałów telewizji naziemnej pojawi się ich na jednym multipleksie nawet ponad czterdzieści. Oznacza to zaistnienie w eterze nowych propozycji dla osób, których dziś nie stać na satelitę lub kabel. Pojawi się miejsce dla przesyłu sygnału telefonicznego, szerokopasmowego internetu, usług przesyłania wideo na żądanie, nowych systemów porozumiewania się itd. Mówię o tym, ponieważ obecna ustawa zamiast zająć się tymi sprawami, wkrótce będzie już nieaktualna. Powinniśmy więc już w tej chwili pracować nad ustawą, która wprowadzi nas w ten nowy rynek medialny. Zamiast zbierać siły i pieniądze w centrali, aby sprostać nowym wyzwaniom, podjęto polityczną decyzję rozdrobnienia mediów publicznych, ich nierozumnego podziału.

W sytuacji, gdy Europa i świat łączą siły, gdy tworzy się silne koncerny medialne, my nasz koncern telewizji publicznej, ten wielomiliardowy majątek, dorobek pokoleń Polaków, rzucamy na żer bezwzględnych medialnych koncernów zagranicznych.

Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości protestują przeciw temu. Nie przyłożymy ręki do uchwalenia ustawy, która szkodzi polskiemu narodowi.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka