33 posiedzenie Senatu, 13-14 maja 2009

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

1 stycznia 2009 r. wygasło prawo do wcześniejszej emerytury przysługujące nauczycielom, którzy legitymowali się trzydziestoletnim stażem ubezpieczeniowym, w tym dwudziestoletnim stażem pracy nauczycielskiej. Wraz z nowelizacją ustawy o emeryturach pomostowych nauczyciele, można powiedzieć kolokwialnie, wypadli z kręgu osób objętych tym systemem. Zadecydowali o tym głównie eksperci medycyny pracy. To oni w zasadzie wykluczyli tę grupę zawodową z tego systemu, choć oczywiście najważniejszy głos należał do rządu, który tym posunięciem chciał zmniejszyć obciążenia budżetu.

Pamiętamy, jaką burzę wywołała ta nowelizacja, która wykluczała z możliwości uzyskania emerytur pomostowych kilkusettysięczną grupę osób. Przypomnę, że prezydent Rzeczypospolitej zawetował nowo uchwaloną ustawę o emeryturach pomostowych, z której, jak wspomniałem, wykluczono nauczycieli, jednak weszła ona w życie dzięki porozumieniu koalicji rządzącej z posłami lewicy, mimo że wcześniej lewica zapowiadała konsekwentną walkę o prawo nauczycieli do emerytur pomostowych.

Nie jest prawdą tłumaczenie lewicy, że gdyby weto prezydenta zostało podtrzymane, to od 1 stycznia nikt nie mógłby skorzystać z emerytury pomostowej. Nie jest to prawda, ponieważ wcześniej prezydent zgłosił własny projekt w sprawie utrzymania jeszcze przez jakiś czas emerytur pomostowych, by możliwe było lepsze przygotowanie się do rozwiązań, które należało zastosować.

Jak wiemy, lewica dogadała się z rządem, że za cenę przywrócenia pewnych uprawnień nauczycielom będą odtąd odrzucane wszystkie weta prezydenta. I tak się dzieje, taki mamy scenariusz głosowań nad wetami prezydenta.

Przyjrzyjmy się więc temu, co lewica zafundowała nauczycielom. Faktycznie ta ustawa, o której debatujemy, wprowadza przejściowe rozwiązania w postaci systemu świadczeń kompensacyjnych dla tych nauczycieli, którzy wcześniej mieli prawo do emerytur pomostowych, czyli mają trzydzieści lat pracy, z czego dwadzieścia w zawodzie nauczycielskim. Od razu trzeba wskazać na pewną wątpliwość. Ten system świadczeń będzie funkcjonował poza obowiązkowym systemem powszechnego ubezpieczenia społecznego, czyli nie będą to wypłaty z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – co jest zresztą zgodne z reformą systemu emerytalnego przeprowadzoną w 1999 r., która przewidywała jedynie wymóg ustanowienia emerytur pomostowych. Faktycznie, tych świadczeń kompensacyjnych nie można uznać za jedną z form emerytur pomostowych, które są rozwiązaniem stworzonym dla osób pracujących w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze, umożliwiającym im wcześniejsze zakończenie aktywności zawodowej i skorzystanie z innego rodzaju świadczeń wynikających z ustawy o emeryturach pomostowych. Czyli, jak to było tutaj mówione na etapie pytań i odpowiedzi, za tą ustawą stoi wyłącznie wola polityczna, ugoda społeczna, a celem było pozyskanie środowiska nauczycielskiego.

Kolejny problem, kolejna wątpliwość dotycząca tej ustawy to jest to, że ma ona mieć charakter przejściowy i wygasający. Ale nie jest to jakaś ustawa incydentalna, skoro przedstawiony w niej stosunek prawny jest adresowany na długie lata do ponad stu tysięcy nauczycieli - bo tak się to oblicza - i skoro to rozwiązanie systemowe ma obowiązywać aż do roku 2028. A więc mówienie, że jest to ustawa wygasająca, pachnie nadużyciem.

Dodam też to, co było już tutaj podnoszone. Otóż eksperci senaccy bardzo krytycznie ocenili omawiany system świadczeń kompensacyjnych zbliżonych do emerytalnych. Uznano go za niespójny z systemem ubezpieczenia społecznego. Nauczyciele stają się grupą uprzywilejowaną, co jest wyłomem w jednolitym systemie ubezpieczeń społecznych, stanowi naruszenie koncepcji likwidacji możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę, która to koncepcja była ideą przewodnią reformy systemu ubezpieczeń społecznych. Co więcej, zaspokojenie potrzeb tej uprzywilejowanej grupy ma się odbywać kosztem całego społeczeństwa, bo, jak też już było tu mówione, pieniądze na to mają pochodzić z budżetu państwa. To tyle o politycznym charakterze tej ustawy.

A teraz kilka zdań na temat tego, co ta ustawa daje nauczycielom. Niestety, nie będzie to aż tak bardzo korzystne i szczęśliwe rozwiązanie dla nauczycieli, którzy zechcą z tej ustawy skorzystać. Przede wszystkim w wielu przypadkach nie będzie to dawało jakiejś oszałamiającej kwoty, uważa się nawet, że wysokość tych świadczeń wprost obraża stan nauczycielski w Polsce. Może się nawet okazać, że dla wielu będzie to jak jałmużna. W ustawie zapisano, że ta kwota nie może być niższa od najniższej emerytury - już samo to świadczy o tym, jak bardzo ustawodawca obawiał się, żeby to w ogóle nie była kwota wręcz poniżająca. Wydaje mi się, że to właśnie z tego powodu, iż niewielu nauczycieli może z tej ustawy skorzystać, rząd zgodził się na ten układ. Bo przecież w sytuacji kryzysu finansowego i pozyskiwania pieniędzy z czego tylko się da pójście na takie wydatkowanie pieniędzy byłoby pewnym ryzykiem.

Ponadto kompromitujący, moim zdaniem, dla posłów koalicji rządzącej i SLD, którzy opracowali tę ustawę, jest zapis mówiący o zakazie pracy w zawodzie po przejściu nauczyciela na to świadczenie kompensacyjne. To jest przecież skazanie tych nauczycieli na wegetację, bo - mimo tego, co tutaj mówił senator Szaleniec o przedsiębiorczości nauczycieli, o tym, ile mają możliwości podjęcia pracy po odejściu z zawodu - nauczyciele, jak mnie się wydaje, nie są akurat taką grupą zawodową, dla której, po tylu latach pracy w tym zawodzie, przedsiębiorczość mogłaby dawać jakieś oszałamiające wyniki dzięki założeniu własnej firmy. Jeśli zakaz pracy w zawodzie miał się stać warunkiem przyznania świadczenia, to należało po prostu włączyć nauczycieli do grupy zawodów uprawnionych do emerytur pomostowych.

Jak powiedziałem, tylko niewielu nauczycieli zdecyduje się przejść na tak niskie świadczenie bez możliwości dorobienia nawet przez kilka godzin w szkole i ze świadomością, że to świadczenie wpłynie zasadniczo na wysokość ich emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego. Dobrze, że znalazł się w ustawie chociaż ten zapis, o którym już powiedziałem, mówiący, iż kwota świadczenia nie może być niższa od najniższej emerytury, a także że będzie to waloryzowane itd. Dobrze również, że osoba, która przejdzie na świadczenie kompensacyjne, będzie miała takie same prawa jak nauczyciel, który przeszedł na emeryturę lub rentę, czyli będzie mogła zachować zajmowane przez siebie mieszkanie, będzie mogła użytkować działkę gruntu szkolnego czy korzystać z pomocy zdrowotnej w ramach środków przeznaczonych na ten cel przez organ prowadzący szkołę.

Myślę, że kiedy nauczyciele przyjrzą się bliżej tej ustawie, niewielu zechce z niej skorzystać. Świadczy o tym też zapis, że ci, którzy nie skorzystają ze świadczenia kompensacyjnego, otrzymają rekompensatę z tytułu utraty prawa do emerytury pomostowej i ta rekompensata doliczana będzie do emerytury po osiągnięciu przez nauczyciela odpowiedniego wieku. Ci zaś, którzy skorzystają ze świadczenia kompensacyjnego, takiej rekompensaty nie otrzymają, a więc ich emerytura będzie znacznie niższa.

Krótko mówiąc, ta ustawa wynegocjowana przez lewicę jako sukces nauczycieli, jako ukłon w stronę nauczycieli, jest raczej ponurym żartem niż godnym poparcia przywilejem. Nie jestem, oczywiście, samobójcą, i będę głosował za tą ustawą. Popieram jednak poprawkę senatora Kazimierza Wiatra, aby nauczyciele, po przejściu na świadczenie kompensacyjne, mogli podejmować pracę także w swoim zawodzie.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka