31 posiedzenie Senatu, 20-22 kwietnia 2009

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy - Prawo bankowe.

Panie Marszałku.

Wysoka Izbo.

Dyskutujemy o problemie, który zelektryzował kilkadziesiąt tysięcy pań, a dokładniej mówiąc 46 tys. matek, od których Zakład Ubezpieczeń Społecznych zażądał niespodziewanie spłaty nie tylko zaległych składek, o których nie miały pojęcia, ale również odsetek. Posłowie jednogłośnie przegłosowali pilny rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy Prawo bankowe, który w konsekwencji ma umorzyć domniemane zaległości w składkach na ubezpieczenie społeczne kobiet, które w latach od 01.01.1999 r. do wejścia w życie nowelizacji - przebywały z tytułu zatrudnienia na urlopach macierzyńskich/wychowawczych, prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą. Dobrze, że w niniejszej ustawie także Senat wyciąga pomocną rękę, aby umorzyć, a także zwrócić pokrzywdzonym kobietom niesłusznie ściągnięte należności oraz rozwiązać ten problem w odniesieniu do przyszłych pokoleń matek. Zło, które już się dokonało, zostaje naprawione.

W obecnej ustawie dotykamy również prawa bankowego w zakresie udzielania informacji stanowiących tajemnicę bankową. Chciałbym niejako na marginesie tej ustawy, zabrać głos w sprawie otrzymania przez Polskę z Międzynarodowego Funduszu Walutowego kredytu na astronomiczną kwotę 20,5 miliarda dolarów amerykańskich. Środki te mają być przeznaczone – jak powiedział minister finansów Jacek Rostowski - na „nieprzewidziane wydatki”, w tym głównie na stabilizację złotego.

Minister stwierdził dalej, że „może z tej pożyczki nie skorzystamy, ale było to konieczne w związku z rządowymi planami rezygnacji z polskiej waluty”. Dopowiem, że chodzi o wejście naszego kraju do ERM2, czyli tzw. węża walutowego, polegającego na dwuletnim okresie usztywnienia kursu złotego do euro, z dopuszczalną skalą wahań +/-15 procent.

Podziwiam pewność pana ministra, że dojdzie w naszym kraju do zmian w Konstytucji, co umożliwiłoby rezygnację Polski z własnej waluty? Jak sądzę, obecny kryzys finansowy na świecie otworzył wielu oczy: gdybyśmy mieli euro, mówiąc kolokwialnie, popłynęlibyśmy razem z Europą na dno. A tak, choć złotówka uległa osłabieniu, mamy jako nieliczny kraj w UE wzrost PKB na poziomie 1,5 proc., przedsiębiorstwa jakoś sobie radzą – tak przynajmniej brzmią zapewnienia rządu.

Moje pytanie brzmi: jaki urzędnik poniesie odpowiedzialność, jeśli ten kredyt doprowadzi do ruiny rezerwy walutowe Polski? Kto również będzie go spłacał: rząd czy całe społeczeństwo?

Pragnę zwrócić uwagę na zagrożenia, jakie niesie wprowadzenie na nasz rynek 20,5 mld USD. To oczywiste, że taki zastrzyk obcej waluty spowoduje wzrost złotego, ale co będzie, jeśli pożyczka z MFW zachęci banki inwestycyjne do spekulacji złotym? Za spekulantami z banków Goldman Sachs i JP Morgan mogą wkrótce pójść inne banki inwestycyjne, w konsekwencji kredyt ten wyląduje w bankowych portfelach. Przypomnę, że obecnie Islandia spłaca gigantyczną pożyczkę z MFW, spłaca zadłużenie wykreowane przez banki.

Jak uważają finansiści, środki z MFW są rodzajem swapu, który pozwoli dostarczyć taniej waluty podmiotom, które muszą rolować swoje walutowe długi, oraz tym podmiotom, które chcą wycofać z Polski kapitały. Dotąd tracili na tym wskutek osłabienia złotówki, teraz to ryzyko przejmie na siebie podmiot publiczny, czyli my wszyscy.

Sztuczne umocnienie złotego zredukuje obecną konkurencyjność naszego eksportu. Dość wspomnieć, że w lutym br. po raz pierwszy od lat odnotowaliśmy dodatnie saldo w handlu zagranicznym. Jednym słowem, kurs walutowy należy umacniać poprzez wzrost eksportu, a nie przy pomocy kredytu walutowego.

Dlatego linia kredytowa z MFW to dalszy ciąg tej samej od lat polityki utrzymywania wysokich stóp procentowych, zapożyczania kraju i gospodarki w walutach obcych, to jest kolejny „podarunek” dla banków inwestycyjnych, które zakupią opcje walutowe przy maksymalnie umocnionej złotówce, a potem, gdy Polska wejdzie do ERM2 i będzie musiała interweniować w celu stabilizowania kursu, zaczną grać na jej osłabienie.

Podejmując się stabilizowania złotego poprzez zaciągnięcie kredytu w MFW, ministerstwo finansów weszło na teren zastrzeżony dla Narodowego Banku Polskiego. Rząd powinien zająć się realną gospodarką i zdobywaniem środków na inwestycje infrastrukturalne. To, że Polska jako jeden z nielicznych krajów w Europie ma wciąż dodatni przyrost PKB, zawdzięczamy własnej walucie, która wskutek osłabienia pozwala nam mniej odczuwać skutki kryzysu.

Mam nadzieję, że umowę z MFW zbada sejmowa komisja finansów, która sprawdzi czy linia kredytowa rzeczywiście jest elastyczna, tj. czy można sięgnąć po te środki w każdej chwili, oraz dlaczego roczna prowizja za samą gotowość, czyli opłata za tę swoistą polisę ubezpieczeniową dla polskiej waluty wynosi ponad 50 mln dolarów rocznie.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka