
28 posiedzenie Senatu, 4-5 marca 2009
Uchwała Senatu w sprawie uczczenia 70-lecia śmierci św. Urszuli Ledóchowskiej i uznania jej za wzór patriotki.
Panie Marszałku. Wysoka Izbo.
Zabieram głos w sprawie okolicznościowej uchwały Senatu w sprawie uczczenia 70-lecia śmierci św. Urszuli Ledóchowskiej i uznania jej za wzór patriotki. Pragnę oddać cześć poświęceniu się tej Świętej dla Boga i Ojczyzny.
Trafnie przywołuje uchwała słowa Jana Pawła II wypowiedziane w czasie jej kanonizacji w Rzymie w 2003 r. „Wszyscy możemy się uczyć od niej, jak z Chrystusem budować świat bardziej ludzki – świat, w którym coraz pełniej będą realizowane takie wartości jak: sprawiedliwość, wolność, solidarność, pokój”.
Nie będę, oczywiście, przypominał w tym momencie życiorysu św. Urszuli Ledóchowskiej (1865-1939), założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Uchwała dobrze ujmuje to, co najważniejsze w jej biografii. Podkreślę jednak to, co mi zaimponowało u niej, co jest szalenie interesujące: córka ojca Polaka, matki Szwajcarki, należała do rodu, który swymi korzeniami sięga XV w. Wśród jego członków byli odważni wodzowie wojsk polskich, ci, którzy brali udział w wiedeńskiej wyprawie króla Jana Sobieskiego, posłowie na Sejm Czteroletni, obrońcy Ojczyzny walczący pod wodzą księcia Józefa Poniatowskiego w wojnach napoleońskich, uczestnicy Powstania Listopadowego oraz ci, którzy oddali swe życie na służbę Bogu.
Mając takie korzenie, nie dziwi mnie, że słowa: Bóg i Ojczyzna – to były dwie rzeczywistości, które stanowiły sens jej trudów i ofiar. Idąc za przykładem przodków, poświęciła im całe życie.
Św. Urszula Ledóchowska była obdarzona niepospolitym urokiem osobistym, talentami artystycznymi i społecznymi. Zakonnica, wychowawczyni i nauczycielka, poetka i malarka, misjonarka Wschodu, wygnanka i tułaczka po Skandynawii, współpracownica Henryka Sienkiewicza i Ignacego Paderewskiego... Ileż tych patriotycznych i społecznych zaangażowań.
A co było ich źródłem? To była świadomość, że pochodzi z narodu o wielkiej historii i kulturze. Architektura Krakowa, jego zabytki, wzór płynący z postaw twórców narodowej literatury i kultury rozbudzały w niej patriotyzm i pragnienie pracy dla Polski. Np. w przemówieniach, które wygłaszała podczas pobytu w Skandynawii, bardzo często przywoływała Wawel z jego skarbami narodowymi, Jana Matejkę i tych wielkich Polaków, którzy w swojej twórczości odwoływali się do Krakowa jako źródła polskości.
Przemierzyła pół Europy, od Krakowa do Petersburga, a dalej przez Finlandię, Szwecję, Norwegię, Danię, Francję i Włochy. Spotykała się z książętami, kardynałami, biskupami, gościła ministrów, dyplomatów, generałów, wszędzie i ze wszystkimi starała się być ambasadorką polskości.
Zapytana, jaką politykę prowadzi ona i jej zgromadzenie zakonne, odpowiedziała: „Moja polityka - to miłość Boga i Ojczyzny. I dla tej polityki miłości gotowe jesteśmy poświęcić i siły, i czas, i życie”.
Miała poczucie godności jako Polki, posiadała zdrowe poczucie dumy narodowej. „Nasz Naród - mówiła - to Naród prawdziwych bohaterów (...) Polska broni Europę (...) osłania cywilizację europejską i religię Chrystusową przed niebezpieczeństwami (...) W ciągu stuleci była schronieniem dla uciśnionych, mocą dla słabych, Obrończynią Chrystusa i Jego Kościoła (...) Kiedy wszystkie narody europejskie powstają przeciw Żydom, zawierając przed nimi wrota, Polska przyjmuje ich z życzliwością i dozwala znaleźć drugą ojczyznę na swojej ziemi. Polska katolicka trzymała się zasady tolerancji - udzielała schronienia różnym religiom, zostawiając swym poddanym pełną wolność sumienia. I pozostała mimo to - a może właśnie dlatego - do gruntu katolicką”.
Należy jednak dodać, że patriotyzm św. Urszuli Ledóchowskiej nie miał nic z nacjonalizmu. Kochając Polskę, służąc jej, równocześnie była otwarta na inne narody, uczyła się ich języków, poznawała ich kulturę, pracowała dla nich.
I jeszcze inny aspekt jej zaangażowania: pisarstwo. Św. Urszula Ledóchowska wykazywała w swoich pismach, że najważniejszym zadaniem rodziny, społeczeństwa, Kościoła jest wychowanie człowieka. Człowiek jest największym skarbem. Trzeba pomóc mu rozwinąć się i stać się dobrym, pożytecznym członkiem społeczeństwa.
Św. Urszuli Ledóchowskiej chodziło przede wszystkim o kształtowanie w wychowankach chrześcijańskiej wizji człowieka, wdrażanie do samowychowania, o przygotowanie do czynnego udziału w życiu społecznym i w życiu Kościoła. „Mamy w dziele wychowania - pisała - dwojakie zadanie: pierwsze - wychowanie dzieci dla społeczeństwa, dla ojczyzny ziemskiej, drugie - to wychowanie dzieci dla ojczyzny niebieskiej, dla nieba”. Jej pedagogika, oparta na chrześcijańskiej wizji człowieka, była na wzór Ewangelii prosta i pełna serdecznej, pogodnej miłości. Była to pedagogika głęboko religijna i dlatego tak bardzo ludzka.
Wielkie znaczenie w wychowaniu przypisywała rodzinie, postawie rodziców - szczególnie matek, nauczycieli i wychowawców. Toteż nie ograniczała się do prowadzenia szkół i zakładów wychowawczych dla dzieci i młodzieży, lecz swoją troską pedagogiczną obejmowała rodziców, wychowawców, nauczycieli, katechetów. Zakładała szkoły dla nauczycieli, zakłady dla wychowawców, prowadziła organizacje zrzeszające katechetki i kobiety-matki, organizowała dla nich rekolekcje, wygłaszała odczyty, pisała artykuły o treści pedagogicznej.
Rodzina była dla niej niezastąpiona w wychowaniu dzieci i młodzieży. Zwłaszcza podkreślała rolę matki. Pisała: „Przyszłość Narodu nie tyle w ręku naszych polityków, ile w ręku matek spoczywa. Na kolanach świętej matki wychowują się świątobliwi kapłani, dzielni urzędnicy państwowi, bohaterscy obrońcy naszej Ojczyzny”.
Dedykuję te słowa nam, politykom, zwłaszcza tym, którzy tworzą ustawy przeciw rodzinie, ustawy zabierające dzieciom miłość matek i ojców, ustawy na siłę wprowadzające różne europejskie rozwiązania, bardzo często nie liczące się z wielką kulturą i literaturą naszego narodu.
Dziękuję za uwagę.
Senator Czesław Ryszka