27 posiedzenie Senatu, 17-18 lutego 2009

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze, ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym.

Panie Marszałku. Wysoki Senacie.

Rozpatrując zmiany w ustawach – Prawo upadłościowe i naprawcze, a także ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, nasuwa mi się kilka ogólniejszych uwag, dotykających również uchwalonej na 26 posiedzeniu Senatu ustawy o udzielaniu przez Skarb Państwa wsparcia instytucjom finansowym.

To, co jako pierwsze przychodzi na myśl, to wreszcie zaczęliśmy publicznie, poważnie i otwarcie mówić o kryzysie gospodarczym, a w konsekwencji zaczęliśmy się zastanawiać, jak przyjść z pomocą upadającym przedsiębiorstwom. Nie będzie to jednak łatwe, skoro w 2009 roku o ponad 100 miliardów zł zmniejszy się akcja kredytowa – tak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego.

Dlaczego jednak zmniejszy się akcja kredytowa, skoro Ministerstwo Finansów potwierdziło, że banki w Polsce mają dziś w większości nadpłynność finansową, mają dużo pieniędzy? Ponadto pytam, dlaczego banki zaostrzają warunki udzielania kredytów, czy tylko z obawy o pojawienie się tzw. złych kredytów? Niestety, powodem jest co innego: banki są w większości w zagranicznych rękach, a polski rząd nie ma żadnych instrumentów prawnych i organizacyjnych, aby je zdyscyplinować.

Analitycy gospodarczy i ekonomiści potwierdzają, że sytuacja gospodarcza w Polsce w coraz większym stopniu zależy od zachowania się sektora bankowego. Bez kredytów przedsiębiorstwa nie będą mogły rozpocząć nowych inwestycji. W konsekwencji z powodu braku kredytów nastąpi dalszy spadek dochodów budżetu państwa oraz wzrost bezrobocia.

Ciekawy pomysł realizuje Bank Anglii, będący odpowiednikiem naszego NBP, który umówił się przedsiębiorcami, że jeżeli nie dostaną kredytów z banków, mogą wyemitować obligacje, które następnie on obejmie. Jest to więc jakaś forma obejścia bankowych kredytów. Krótko mówiąc, na Zachodzie rządy nie przejmują się zakazem kreowania pieniądza przez banki centralne. Miliardowe środki na pakiety pomocowe zostają wykreowane w ten sposób, że obligacje rządowe zakupują właśnie banki centralne. Czy w Polsce nie można postąpić podobnie?

U nas pojawił się inny projekt, aby podobnie jak to czynią państwa na Zachodzie, dokapitalizować banki z większościowym udziałem Skarbu Państwa. Taką koncepcję wsparcia finansowego banków proponuje m.in. Prawo i Sprawiedliwość. Bank Gospodarstwa Krajowego, PKO BP, Bank Ochrony Środowiska oraz Bank Pocztowy mogłyby zostać zasilone przez budżet państwa kwotą kilku miliardów złotych. Ale równocześnie pojawia się obawa, że skoro część akcji tych banków jest własnością podmiotów zagranicznych, które prowadzą politykę gromadzenia oszczędności w centralach znajdujących się poza granicami kraju, to i tak te pieniądze wypłyną z kraju.

Należy przypomnieć, że w minionych latach więcej dochodów wypływało z Polski, niż przypływało, na przykład w latach 90. saldo osiągało wielkość minus ok. 4 mld zł, ale już w roku 2002 wyniosło prawie minus 8 mld zł, rok później podwoiło się do prawie minus 14 mld zł, a w 2004 roku sięgnęło minus 42 mld zł, i w kolejnych latach wahało się między minus 35 a minus 44 mld złotych. Oznacza to, że co roku średnio ok. 40 mld zł jest transferowanych z Polski za granicę. To są konsekwencje oddania znacznej części majątku w ręce zagraniczne, prywatyzacji przy udziale zagranicznych inwestorów strategicznych, którzy zamiast tworzyć majątek w Polsce, transferują zyski, dywidendy oraz dochody indywidualne za granicę.

Oprócz legalnie wytransferowanych zysków, należy doliczyć zyski wypływające z Polski nielegalnie, są to w dużej części tzw. koszty transferowe. Niestety, drugi rok z rzędu wyniosły one ok. 40 miliardów zł. Przykład: oto jakaś firma zagraniczna produkuje w Polsce tekstylia, ale guziki do nich pochodzą z macierzystego kraju i są najwyższą cenowo pozycją. W takim wypadku kapitał wypływa z Polski nie w formie zysków, lecz tzw. kosztów transferowych. Czy tego procederu nie można w jakiś sposób ukrócić? Czy nie powinna istnieć w UE międzynarodowa kontrola skarbowa?

A supermarkety, które nie płacą podatków, a nasza składka do Unii Europejskiej? W minionym roku byliśmy, niestety, płatnikami netto. Jednym słowem, tracimy cały czas kapitał i aż strach myśleć, co będzie, jeśli z powodu światowego kryzysu wzrost gospodarczy spadnie do zera – a o tym mówi się już coraz głośniej. Gdyby tak się stało, przekreśliłoby to nasze szanse na dogonienie gospodarek zachodnich o kolejne lata.

Podczas gdy wszystkie rządy ratują gospodarkę przy pomocy zwiększania deficytu budżetowego, kierując środki publicznych do sfery realnej, polski rząd czyni odwrotnie - chłodzi zamierającą gospodarkę przy pomocy wielomiliardowych cięć budżetowych, także cięć inwestycji.

Nie tylko rząd chłodzi gospodarkę, ale chcąc ratować budżet, chce przyspieszyć prywatyzację spółek skarby państwa. Prywatyzacja w kryzysie - to ktoś powie jakaś plotka, czyjś co najwyżej obłędny pomysł. Tymczasem 10 lutego br. na nadzwyczajnym spotkaniu z grupą ekonomistów i analityków bankowych minister skarbu Aleksander Grad ogłosił nowy plan prywatyzacji. Zmiany mają być radykalne. Minister Grad chce sprzedawać państwowe spółki taniej, niż planował. W większości z pominięciem giełdy, ale z udziałem inwestorów strategicznych. Podobno w sprzedaży sektora energetycznego doradza czy może uczestniczy ministrowi były premier Kazimierz Marcinkiewicz.

Masowa wyprzedaż po zaniżonej cenie jest skrajnie niebezpieczna decyzją dla całej gospodarki. W sytuacji zapaści na polskiej giełdzie jest to wysoce niekorzystne rozwiązanie. Może to doprowadzić do sprzedaży po bardzo niskiej wartości. A raz wysprzedanego majątku Skarbu Państwa odtworzyć się nie da. Jeśli kupią je przedsiębiorcy zagraniczni, którzy chcą pozyskać tylko rynki zbytu, to nie chciałbym być w skórze pracowników tych przedsiębiorstw. Oby to były tylko moje niepokoje, a nie realna groźba takiej prywatyzacji.

Najważniejszą sprawą w obecnym czasie powinny być dobre ustawy, które pozwolą na konkretne rozwiązania, aby przeciwstawić się kryzysowi, aby Polska – jak mówił premier – przeszła przez ten kryzys możliwie suchą nogą.

Senator Czesław Ryszka