
24 posiedzenie Senatu, 16-19 grudnia 2008
Uchwała Senatu w 60. rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Pani Marszałek. Wysoki Senacie.
Nie występowałem w dyskusji nad pracami Komisji Europejskiej, proszę więc pozwolić mi na kilka refleksji w związku z uchwałą Senatu w 60. rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Jak już wspomniano, Deklarację uchwaliło Zgromadzenie Ogólne ONZ w Paryżu 10 grudnia 1948 roku. Osiem głosów było wstrzymujących się. Oprócz Arabii Saudyjskiej oraz RPA wstrzymały się państwa komunistyczne pod przywództwem Związku Sowieckiego. Jako powód uchwalenia deklaracji podawano głównie ogrom zbrodni, jaki dotknął ludzkość w czasie II wojny światowej, stąd w preambule Deklaracji czytamy: „Biorąc pod uwagę, że uznanie godności każdego z członków rodziny ludzkiej, oraz ich równych i nienaruszalnych praw stanowi fundament wolności, sprawiedliwości i pokoju na świecie...”. Wniosek: w Deklaracji wywiedziono posiadanie fundamentalnych praw i wolności z faktu godności bycia człowiekiem. A trzeba podkreślić, że autorzy Deklaracji wywodzili się z różnych kultur i pragnęli zadbać o to, aby Powszechna Deklaracja stała się wspólną wizją bardziej sprawiedliwego i pokojowego świata.
To ważne, że padło wówczas w preambule słowo o poszanowaniu godności osoby ludzkiej i jej nienaruszalnych praw, a w szczególności wymieniono prawa do życia, do wolności słowa, do małżeństwa i założenia rodziny itp. Te prawa to nie był jedynie tryumf zdrowego rozsądku. Jak sądzę, przypomniano wszystkim, że prawa naturalne są możliwe do racjonalnego odczytania przez wszystkich ludzi, a więc że są bardzo wyraźnie wpisane w naturę ludzką, są pochodną stałej i niezmiennej natury osoby, a nie taktycznej konwencji czy umowy zawartej na niwie międzynarodowej. Narody poprzez Deklarację potwierdziły, że te prawa istnieją od zawsze, a nie chciały tych praw ustanawiać.
Niestety, z biegiem czasu interpretacja poszczególnych zapisów umieszczonych w konwencjach praw człowieka ulegała coraz dalej idącej ideologizacji, co skutkuje do dziś interpretacjami uderzającymi w same podstawy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Musi szokować, kiedy np. Rada Europy czy komisja Parlamentu Europejskiego powołując się na Powszechną Deklarację Praw Człowieka, domaga się o zalegalizowanie tzw. małżeństw homoseksualnych czy wprowadzenia w krajach UE zabijania dzieci nienarodzonych na życzenie kobiety albo z tzw. wskazań społecznych. To przykłady nadinterpretacji teorii praw człowieka, zmierzającej w konsekwencji do obalenia praw natury. Podobnie też nie mają nic wspólnego z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka różne konwencje dotyczące tzw. praw dziecka, wprost uderzające w relacje rodzicielskie, niszczące strukturę wychowawczą w rodzinie. A w takim duchu jest uchwalona tzw. Karta Praw Podstawowych, będąca elementem składowym tzw. traktatu lizbońskiego.
Niestety, także obecna filozofia praw człowieka w działalności ONZ jest utrzymana w perspektywie indywidualizmu, skierowanego ku absolutnej wolności jednostki, co kryje w sobie niebezpieczeństwo zachwiania właściwą interpretacją praw człowieka. Zwłaszcza tradycyjne pojęcie rodziny zastępowane jest różnymi „nowotworami”, nie mającymi żadnego pokrycia w podstawach antropologii, a zwłaszcza w kulturze chrześcijańskiej.
Z radością więc przeczytałem w naszej uchwale, że „Senat RP wzywa do ciągłego poszerzania ochrony praw człowieka we współczesnym świecie według wskazań Jana Pawła II”. Jakie to są wskazania?
Jan Paweł II w bardzo licznych wystąpieniach nauczając o prawach człowieka, kładł nacisk na dwie sprawy: potrzebę odnoszenia pojęcia praw człowieka do najgłębszej prawdy antropologicznej oraz na fakt rozmijania się rzeczywistości z tekstem Deklaracji. Na przykład 22 grudnia 1979 roku w przemówieniu do Kolegium Kardynalskiego stwierdził, że „Prawa człowieka - zawarte w podstawowej Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z roku 1948 (...) są dziś na świecie zagrożone; ogranicza się je i paraliżuje, jeżeli wręcz się ich nie łamie lub nie likwiduje. Nigdy dotąd nie wysławiano z taką mocą godności i prawa człowieka do życia należnego istocie ludzkiej, lecz również nigdy dotąd deklaracje te nie były tak rażąco obrażane”.
W orędziu do sekretarza generalnego ONZ z 2 grudnia 1978 r. Jan Paweł II w sposób głęboko znaczący uzupełnił listę praw sformułowaną w 1948 roku. Pisał: „Któż może zaprzeczyć, że dzisiaj indywidualne osoby i władze państwowe bezkarnie łamią podstawowe prawa człowieka, takie jak prawo do narodzenia się, do życia, do odpowiedzialnej prokreacji, prawo do pracy, pokoju, wolności i sprawiedliwości społecznej, prawo do współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących ludzi i narodów?”.
Jan Paweł II sformułował ogólniejsze oceny o prawach człowieka w swoich encyklikach. Na przykład w „Centesimus annus” zdefiniował istotę tzw. błędu antropologicznego, obciążającego socjalizm oraz ruchy socjaldemokratyczne, które eliminują osobę ludzką jako podmiot praw i podmiot życia społecznego (CA 13). Papież stwierdził, że źródłem błędu tkwiącego w socjalizmie jest ateizm. Pisał: „Odpowiadając na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy, człowiek uświadamia sobie swą transcendentną godność. Każdy człowiek winien sam dać tę odpowiedź, która jest szczytem jego człowieczeństwa i żaden mechanizm społeczny czy kolektywny podmiot nie może go zastąpić. Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby”.
Kolejny błąd ideologiczny piętnowany przez Jana Pawła II, kryje się w koncepcji ludzkiej wolności, oderwanej od prawdy. Jak pisał w encyklice „Centesimu annus”, „treścią wolności staje się wówczas miłość samego siebie posunięta aż do wzgardzenia Bogiem i bliźnim, miłość, która prowadzi do bezgranicznej afirmacji własnej korzyści i nie daje się ograniczyć żadnymi nakazami sprawiedliwości” (CA 17).
Generalnie w papieskiej wizji praw człowieka chodzi o to, aby wrócić do klasycznej wizji natury ludzkiej, ukazanej w realistycznej, arystotelesowsko-tomistycznej filozofii i przejętej przez kulturę chrześcijańską. Odrzucenie tego dziedzictwa przez współczesnych kulturowych postmarksistowskich rewolucjonistów może nas na powrót doprowadzić do totalitarnego systemu na Starym Kontynencie. Dlatego powinniśmy być czujni, obserwować świat i zadawać sobie pytanie, kto i dlaczego w tym wszystkim mąci, wywracając kompletnie sens praw człowieka! Dziękuję za uwagę.
Senator Czesław Ryszka