20 posiedzenie Senatu, 28-31 października 2008

Stanowisko Senatu w sprawie tzw. pakietu ustaw zdrowotnych.

Panie Marszałku. Wysoki Senacie.

Pakiet projektów ustaw zdrowotnych autorstwa Platformy Obywatelskiej zmierza w jednym kierunku: tylko obowiązkowa komercjalizacja, obligatoryjne przekształcenie placówek służby zdrowia w spółki prawa handlowego ma być lekarstwem na trudną sytuację. Czyli placówki nie dostaną więcej pieniędzy – bo o tym w ustawach nie ma słowa - ale dzięki dobremu zarządzaniu będą lepiej służyć pacjentom, a ponadto będą przynosiły zysk.

Ktoś tu jest albo fantastą, albo po prostu kłamie. To pierwsze nie wchodzi w rachubę, ponieważ Platforma Obywatelska chodzi mocno po ziemi, czyżby więc chodziło o to drugie?

Minister zdrowia Ewa Kopacz zaprzecza, by w obowiązkowej komercjalizacji chodziło wyłącznie o prywatyzację, zapewnia, że szpital zamieniony w spółkę prawa handlowego poprawi jakość usług, każdy pacjent będzie mógł sam zadecydować o tym, kto, za ile i jak długo będzie go leczyć. Gdyby to była prawda?

Co w tych ustawach powinno budzić obawę?

Po pierwsze, rząd chce zrzucić odpowiedzialność za zdrowie obywateli na samorządy. To one będą wyłącznie odpowiadać za służbę zdrowia w terenie. Czy to jest zgodne z konstytucją? Gdzie odpowiedzialność państwa za zdrowie obywateli? Kto ustali liczbę szpitali, których nie wolno sprywatyzować, ponieważ mają szczególne zadania dla bezpieczeństwa państwa na wypadek różnych zagrożeń np. terroryzmem (czy prywatna spółka podejmie się takich zobowiązań?) Może tak, ale za jakie dodatkowe pieniądze to uczyni?

Po uchwaleniu tych ustaw przyszłość łatwo przewidzieć: komercjalizacja skłoni dyrektorów szpitali do zamykania tych oddziałów, które są nierentowne, a to z kolei spowoduje jeszcze większe kolejki pacjentów oczekujących na operacje czy do lekarzy specjalistów. Ponadto nikt nie zmusi szpitala do udzielania świadczeń zdrowotnych, które co prawda sfinansuje NFZ, ale w wysokości nie zapewniającej zysku! Krótko mówiąc, czeka nas pogoń za zyskiem, a nie leczenie pacjentów. Rozpocznie się także handlowanie szpitalami, ponieważ w ustawach przyjętych przez PO i PSL przewiduje się możliwość prowadzenia na terenie szpitala innej działalności zarobkowej, będzie można otworzyć sklep, pub, restauracje...

To nie moja opinia, o tym stale ostrzegają media, że istnieje lobby lekarskie, które chce zarobić na przyszłej prywatyzacji szpitali.

Czy to znaczy, że obecnie jest dobrze? Z pewnością należy wzmocnić nadzór właścicielski nad szpitalami, natomiast samo przekształcenie ich w spółkę prawa handlowego nie poprawi złej sytuacji finansowej, nie wydobędzie z zadłużenia. Inaczej mówiąc, sama forma własności szpitala nie zmieni zasad pozyskiwania świadczeń zdrowotnych. Przeciwnie, komercjalizacja szpitali otwiera możliwość pobierania dodatkowych opłat od pacjentów np. za przyjęcie pacjenta do szpitalu z pominięciem kolejki – a to już prosty krok w stworzeniu dwóch systemów opieki medycznej: dla bogatych i biednych.

W całej Europie dominuje medycyna publiczna, dofinansowywana ze środków budżetu państwa. Szkopuł w tym, że finansowanie opieki zdrowotnej w naszym kraju jest na najniższym poziomie w Europie. Np. minimalne nakłady na zdrowie w Europie wynoszą 6% PKB,  u nas jedynie 4% (w Anglii i Francji - 8% przy dużo wyższym PKB). Jednym słowem, z samych pieniędzy zarobionych przez szpital i tak nie będzie można naprawić bazy materialnej, przeprowadzić remontu, wymienić drogiego sprzętu. Na to potrzebne są środki publiczne. Dzisiaj szpitale w większości korzystają z dotacji samorządów, po wejściu ustaw w życie nie będzie takiej możliwości. Nie będzie wolno przekazywać publicznych dotacji spółkom. Komercjalizując służbę zdrowia, pozbawiamy ją możliwości dotacji państwa – tego zakazuje prawo UE.

Obawiam się, że jakiś czas szpitale pozostaną w rękach samorządów, potem okaże się, że starostwa czy urzędy marszałkowskie nie są w stanie pomagać wszystkim, dlatego najpierw pojawi się jakaś forma dzierżawy, potem w ramach oszczędności nastąpi likwidowanie nierentownych oddziałów, wreszcie syndyk zajmie się ich upadłością, w efekcie dawny dyrektor, ordynator lub miejscowy biznesmen kupi narodowy majątek za cenę terenu pod szpitalem. Czy nie o to właśnie chodzi w tych ustawach?

Przypomnę, że w przyjętej przez Sejm nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej znalazła się furtka pozwalająca na prowadzenie na terenie szpitali działalności gospodarczej uciążliwej dla pacjentów. Dlatego pytam: z jakiego powodu w przyjętej przez Sejm nowelizacji ustawy o zakładach opieki zdrowotnej dokonano zmiany w art. 1 ust. 4 wciąż jeszcze obowiązującej ustawy (znowelizowanej 14 maja 2004 r.)?

Chodzi o zapis mówiący o tym, że „zakład opieki zdrowotnej ani inne podmioty na terenie zakładu opieki zdrowotnej nie mogą prowadzić działalności uciążliwej dla pacjenta lub przebiegu leczenia albo innej działalności, która nie służy zaspokajaniu potrzeb pacjenta i realizacji jego praw, w szczególności reklamy lub akwizycji skierowanych do pacjenta oraz działalności polegającej na świadczeniu usług pogrzebowych”.

Z zapisu, który znalazł się w art. 7 koalicyjnej ustawy, w porównaniu z obowiązującym wcześniej, wyparowało sformułowanie zakazujące prowadzenia „albo innej działalności, która nie służy zaspokajaniu potrzeb pacjenta i realizacji jego praw, w szczególności reklamy lub akwizycji skierowanych do pacjentów”.

To oznacza, że na terenie szpitala będzie można otwierać, nie jak dotąd małe sklepiki, księgarnie czy kioski z prasą zwiększające komfort pobytu pacjenta, ale znaczną część sprywatyzowanej placówki przekształcić w hotel, restaurację, hurtownię czy nawet klub rozrywkowy. Biznes jest biznes. Komercjalizacja oznacza także to, że zakład opieki zdrowotnej traci swoją dotychczasową misję, że jako spółka prawa handlowego musi pracować dla zysku. I to jest niebezpieczne. Samorząd będzie mógł sprzedać szpital, bez konieczności zabezpieczeń. Iluzją jest działalność prywatnego przedsiębiorcy o charakterze „Non profit”.

Dlatego podstawowym problemem do rozwiązania nie jest zmiana formuły funkcjonowania szpitali, ale czytelne zasady płacenia za leczenie pacjentów, z czym wiąże się stosowanie realnych stawek za leczenie, a nie jak to często jest obecnie - zaniżanych. Ale o finansach w ustawach jest niewiele, albo nic. Dlatego podzielam opinię prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że w służbie zdrowia zbliża się największy „przekręt” po 1989 roku.

Dziękuję za uwagę.

Senator Czesław Ryszka