
19 posiedzenie Senatu, 16-17 października 2008
Stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka oraz ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.
Panie Marszałku! Wysoki Senacie! Panie Ministrze.
Wprowadzamy zmiany do ustawy o rzeczniku praw dziecka, aby podnieść prestiż tego urzędu. Stąd między innymi art. 1 ust. 4 otrzymuje brzmienie: „Rzecznikiem może być obywatel polski posiadający wykształcenie prawnicze, pedagogiczne, psychologiczne, socjologiczne lub wykształcenie wyższe i doświadczenie w pracy z dziećmi lub na ich rzecz, doświadczenie zawodowe, wyróżniający się - podkreślę te słowa - wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną”.
Tak dobrze przygotowany rzecznik otrzymuje większe uprawnienia, co w art. 11 ust. 2 ujmuje się w zapis: „Rzecznik może występować do właściwych organów z wnioskami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, o wydanie lub zmianę innych aktów prawnych, a także co do sposobu załatwienia sprawy, w tym może żądać postępowania dyscyplinarnego lub zastosowania sankcji służbowych”.
Krótko mówiąc, te i inne podobne zmiany w ustawie mają na celu umożliwić rzecznikowi praw dziecka skuteczne wypełnianie ustawowych obowiązków stania na straży praw dziecka zapisanych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Konwencji o prawach dziecka i innych przepisach prawa. I dlatego rzecznik praw dziecka winien dysponować odpowiednimi instrumentami zapewniającymi efektywność podejmowanych działań systemowych i prawnych, których naczelnym celem jest dobro dziecka.
Dobro dziecka. Chciałbym przez chwilę zatrzymać się nad tym wyrażeniem, bo z informacji o pracy rzecznika praw dziecka można wywieść wniosek, że jedyne dzieci w Polsce, którymi zajmuje się rzecznik, to te, które są głodne, niedożywione, molestowane czy prześladowane. Oczywiście, sytuacja wspomnianych dzieci nas martwi. Ale, moim zdaniem, rzecznik powinien zajmować się wszystkimi dziećmi, stać na straży dobra wszystkich dzieci, a więc także tych, które jeszcze się nie narodziły.
W art. 1 ust. 2 ustawy o rzeczniku praw dziecka czytamy, że rzecznik praw dziecka stoi na straży praw dziecka określonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. A w konstytucji jest mowa o godności i ochronie życia. Dopowiem: każdego życia. Nie chciałbym, abyśmy przy okazji dyskusji o ustawie o rzeczniku praw dziecka toczyli spór w kwestii ochrony życia od poczęcia, ale odnoszę wrażenie jak byśmy w tej ustawie, także w tej informacji, uciekali od takich sytuacji, kiedy rzecznik praw dziecka powinien interweniować także w przypadku tego typu zagrożeń dotyczących dzieci, które jeszcze nie przyszły na świat. Jednym słowem, nie powinniśmy odbierać dzieciom, które żyją w łonach matek, prawa do tego, aby rzecznik mógł występować także w ich interesie. Powinniśmy pozwolić rzecznikowi na występowanie w sytuacjach, kiedy zagrożone jest życie dziecka w łonie matki.
Chciałbym odwołać się do przykładu, aby lepiej unaocznić, o co mi chodzi. Kilka miesięcy temu wielu ludzi dobrej woli zaangażowało się w obronę czternastolatki z Lublina i jej poczętego dziecka. Niestety, wielka, a może i większa była ofensywa tych, dla których liczyła się jedynie aborcja. Pojawiły się agresywne wypowiedzi pod adresem obrońców życia, których określano fundamentalistami, fanatykami. I w końcu doszło do zabicia dziecka lege artis - zgodnie z prawem. Matka miała rzekomo do tego prawo. A szpital, w którym doszło do zabicia dziecka wskazało samo Ministerstwo Zdrowia.
Chciałoby się zapytać, gdzie wtedy był rzecznik praw dziecka?
Szanowni Państwo Senatorowie.
W przypadku dziecka w łonie matki mamy do czynienia z życiem niewinnym i bezbronnym. I nic nie może usprawiedliwić jakiejkolwiek agresji skierowanej bezpośrednio w tego człowieka. Zabicie człowieka, który nie ma prawa głosu, prawa obrony jest przecież szczególnym okrucieństwem. Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że aborcja jest zabójstwem. Jeżeli narusza się zasadę życia, to jest to zabójstwo - zarówno gdy przerywa się życie na jego pierwszym etapie, tuż po poczęciu, po kilku dniach, po miesiącach, jak i po latach. Chodzi zawsze o bezpośrednie działanie mające na celu pozbawienie życia człowieka - na jakimkolwiek etapie rozwoju by to nie było.
Aborcja, której dokonała czternastolatka z Lublina, wywołała także temat odpowiedzialności za zabicie dziecka poczętego wszystkich osób, które w jakiś sposób się do tego przyczyniły. I tu przypomnę, w ustawie o rzeczniku praw dziecka zapisaliśmy, że rzecznik ma być osobą wyróżniającą się wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną.
Jakie walory moralne mam na myśli? Obowiązujące w Polsce ustawodawstwo w dziedzinie ochrony życia określane jest jako kompromis. To nie jest dobre słowo. Może tutaj chodzi o to, żeby pewne nastroje społeczne nie były zbyt agresywne, walczące. Ale nie może być w przypadku ochrony życia ludzkiego prawa, które w połowie jest dobre a w połowie złe. Ono musi być klarowne. Bezprawiem jest pozwalanie na zabijanie poczętego życia, choćby miało to być dopuszczane jedynie w określonych przypadkach.
Człowiek moralnie prawy - patrzę na pana ministra, rzecznika praw dziecka - zawsze będzie dążył do tego, aby zapewnić prawo do życia wszystkim dzieciom bez wyjątku. I tutaj jawi się pole do działalności rzecznika, aby nie dochodziło do podwójnego zła, jakie wynikło w sytuacji związanej z czternastoletnią uczennicą z Lublina. Podwójnego zła - zniszczono życie, zabito człowieka, a także zostali ukarani ci młodzi ludzie za zbyt wczesne podjęcie współżycia seksualnego, bo ich dziecko zostało zabite. W dyskusji związanej z czternastoletnią uczennicą z Lublina pominięto zupełnie sprawę wychowania do małżeństwa, do wstrzemięźliwości, do czystości, do miłości ofiarnej, do wierności i wzajemnego zaufania.
Chodzi mi konkretnie o to, aby pan rzecznik interweniował, jeśli na przykład media lub szkoła będą wmawiać dzieciom i młodzieży, że współżycie seksualne bez zobowiązań, przed ślubem, jest tylko ich sprawą, jest sprawą ich wolnego wyboru. W ten sposób nie wychowamy naszych dzieci i młodzieży na odpowiedzialnych ludzi.
Rola rzecznika to nie tylko bycie strażakiem, który interweniuje, kiedy ktoś woła o pomoc, kiedy już coś się pali. Jest to także urząd, który winien pomagać rodzicom i szkole odpowiedzialnie wychowywać nasze dzieci i młodzież. I o to bardzo serdecznie do pana ministra apeluję, o wrażliwość na to, co się już dzieje, a nie dopiero o reagowanie na tragiczne skutki, które są owocem bezstresowego wychowania spod znaku „róbta, co chceta”. Dziękuję za uwagę.
Senator Czesław Ryszka