
31 posiedzenie Senatu, 20-22 kwietnia 2009
Oświadczenie skierowane do ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w sprawie możliwości wyłudzania Karty Polaka.
Panie Ministrze.
Czy jest prawdą, że na Ukrainie i Białorusi powstał „czarny rynek” Karty Polaka, że odbywa się tam kupczenie opiniami organizacji polskiej czy polonijnej w celu załatwienia tego dokumentu? Podobno niektóre organizacje podpisują opinie dla osób, które nie są ich członkami, ale natychmiast nimi zostają, po czym otrzymują możliwość uzyskania Karty Polaka, mimo że ani nie mają pochodzenia polskiego, ani nie są Polakami.
Przypomnę, że Karta Polaka jest dokumentem potwierdzającym przynależność do Narodu Polskiego, przyznawanej osobie nie posiadającej obywatelstwa polskiego albo zezwolenia na osiedlenie się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ale deklarującej tę przynależność i spełniającej wymogi określone ustawą z dnia 7 września 2007 r. Należą do nich m.in. wykazanie, że co najmniej jedno z rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub posiadało obywatelstwo polskie, albo przedstawienie zaświadczenia organizacji polskiej lub polonijnej, potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz języka i kultury polskiej lub polskiej mniejszości narodowej przez okres co najmniej ostatnich trzech lat.
Jak wspomniałem, jednym z warunków przyznania Karty Polaka w sytuacji niemożności dowiedzenia związków z Polską jest opinia wystawiona przez organizację o zaangażowaniu w działalność polonijną. Czy jest prawdą, że niektórzy ich prezesi wykorzystują te nadane z ramienia polskiego rządu upoważnienie dla uzyskania korzyści majątkowych? Podobno na Ukrainie zdarzają się przypadki wystawiania takich pozytywnych opinii osobom, które nie mają żadnych związków z Polską. Wystarczy za opinię zapłacić.
Druga sprawa. Opinia o zaangażowaniu w działalność polonijną nie jest wymagana wtedy, gdy ktoś ma potwierdzone polskie pochodzenie. Czy jest więc prawdą, że konsulowie mimo to domagają się takich opinii? Podobno tak jest na Białorusi, gdzie wnioski o Kartę Polaka są zbierane za pośrednictwem organizacji w terenie. Podobno organizacja żąda za pośrednictwo zapłaty.
Słyszałem również, że Kartę Polaka otrzymują we Lwowie osoby nie znające języka polskiego, co więcej – nie mające związków z polskością. Dokument ten jest im potrzebny, aby otrzymać darmową wizę, gdyż zajmują się przygranicznym handlem.
Panie Ministrze, w związku z tym pytam, czy do MSZ docierają informacje wskazujące na zaistnienie powyższego problemu? Gdyby tak było, czy nie należałoby zastanowić się nad nowelizacją ustawy?
Z poważaniem
Senator Czesław Ryszka